To niesprawiedliwe, że zespół, który obiecuje klientom precyzyjne wnioski z danych, sam musi zgadywać, czy jego własne raporty mówią prawdę. Narzędzie do analizy opinii klientów, na którym opierała się agencja, myliło pozytywne komentarze z negatywnymi i zawieszało się przy większych zestawach danych — zmuszając analityków do ręcznego przeglądania setek wierszy przed każdą prezentacją.
Każdy nowy raport oznaczał dodatkowe godziny sprawdzania, czy liczby faktycznie się zgadzają, a każda pomyłka mogła podważyć wiarygodność agencji w oczach klienta, którego budżet reklamowy i reputacja zależały od trafnych wniosków.



